Tadeusz Domiszewski


GĘBACZ WIELOBARWNY
W MOIM AKWARIUM


Hemihaplochromis multicolor (HILGENDORF)
syn. Haplochromis multicolor



    Hodowla gębaczy wielobarwnych zachęca każdego do dokonywania stosunkowo częstych obserwacji ich życia w akwarium. Szczególnie interesujące jest tarło tych pięknych rybek oraz opieka samicy nad już "wyplutym" narybkiem. Osobliwość tarła gębaczy wielobarwnych polega na tym, że dochodzi do niego również w akwarium ogólnym, zamieszkałym przez kilka gatunków ryb, bądź większą liczbę osobników tego samego gatunku. Mimo tak niesprzyjających warunków para rodzicielska gębaczy odbywa tarło skutecznie. Samica składa ikrę, samczyk ją zapładnia, z kolei samica zapłodnioną ikrę pobiera do jamy gębowej, by tam przeszła proces inkubacji i wylęgu.

    Tarło ma przebieg, następujący: rodzicielska para gębaczy "krąży" tuż nad płaskim dołkiem w piaszczystym dnie, uprzednio przygotowanym przez samca. Jak zaobserwowałem, odległość jaka dzieli partnerów od siebie jest uwarunkowana zagrożeniem ikry przez pozostałych mieszkańców akwarium. Zaogrożenie to jest tym większe im liczniejsza jest obsada zbiornika oraz im osobniki stanowiące tę obsadę są bardziej agresywne. Miałem możność zaobserwować jak przy znacznym zagrożeniu ikry para tarlaków tworzyła tak zwarty pierścień, że rybki płynąc jedna za drugą w koło dotykały wzajemnie pyszczkami końców płetw ogonowych. W tej sytuacji ikra składana przez samiczkę była natychmiast zapładniana przez samca, a następnie pobierana przez samiczkę do jamy gębowej

    Mimo łagodnego usposobienia w stosunku do innych mieszkańców akwarium, gębacze pilnie strzegą miejsca gdzie odbywają tarło. Każdy intruz, ,a nawet nieostrożny osobnik, który znajdzie się w pobliżu krążącej nad dołkiem tarliskowym pary gębaczy, jest natychmiast "zaciekle" atakowany przez samczyka. Dostaje taką "nauczkę", że dosłownie sam pilnuje by ponownie nie narazić się czupurnemu gębaczowi. W czasie gdy samiec stoi na straży samiczka spokojnie wyszukuje ziarenka ikry w piasku i umieszcza w jamie gębowej. Widziałem jak w czasie gdy samiec atakował intruza, samiczka trzymała otwarty pyszczek z ikrą, by po jego powrocie (nieobecność samca trwała 2-3 sek.) dać ikrze możliwość zapłodnienia mleczkiem samca. Po skończonym tarle samiczka z napełnioną ikrą jamą gębową odpływa w ustronne miejsce akwarium by zapewnić możliwie spokojny rozwój ikry.

    Miałem wielokrotnie okazję zaobserwować moment opuszczania przez narybek po raz pierwszy jamy gębowej matki. Wprost szokujące jest, że matka będąc rybką niewielkich rozmiarów, pomieścić może tak wielką liczbę narybku w swojej jamie gębowej Młode gębacze są bowiem wielkości jednodniowych gupików, a ich liczba jest stosunkowo znaczna. Zauważyłem że z chwilą "wyplucia" narybku samiczka bardzo intensywnie żeruje. Pobiera wówczas wyłącznie żywy pokarm, wyraźnie gardząc pokarmem suchym. Maluchy gromadzą się w pobliżu matki, główkami zwrócone w kierunku jej pyszczka. Zachowanie się narybku wskazuje na to (w tym czasie narybek jeszcze samodzielnie nie żeruje), że obserwuje on bacznie każdy ruch matki i oczekuje chwili kiedy ta charakterystycznym ruchem "przyzwoli" mu na ponowne wpłynięcie do swej jamy gębowej. Samiczka pobierając tylko żywy pokarm wyraźnie przeżuwa go. Nie przeszkadza jej to, dokonywać gwałtownych zwrotów i skoków w celu odparcia ewentualnego ataku, przez nią tylko zauważonych potencjalnych wrogów dzieci. Przeżuwanie pokarmu przez samiczkę jest dobrze widoczne, intensywne. Szczęki jej poruszają się miarowo, a każde to poruszenie jest obserwowane przez gromadkę narybku. Ta scena łatwo przywodzi myśl, że akwarysta jest świadkiem nie tylko pobierania pokarmu przez wygłodniałą samiczkę, która przez okres kilkunastu dni inkubacji ikry i narybku nie jadła i uzupełnia teraz swoje braki pokarmowe lecz, że dzieje się tu coć więcej, a mianowicie że samiczka wyraźnie "pracuje" nad przygotowaniem papkowatego pokarmu dla swoich maleństw, które jeszcze chwilowo samodzielnie nie żerują. Narybek pilnie oczekuje na możliwość wpłynięcia do gęby matki, gdzie czeka go smaczny, pożywny i gotowy już pokarm. Wszystko wskazuje na to, że przyrządzony przez matkę-gębacza pokarm zawiera również cenne dodatki - wydzieliny pewnych gruczołów gębowych. Musi być to pokarm o decydującym znaczeniu dla życia i rozwoju narybku. Zapewne podobną "papką" odżywiają się młode gębacze, gdy przebywają w jamie gębowej matki po asymiliacji pęcherzyka żółtkowego, nim po raz pierwszy chwilowo opuszczą dotychczasowe miejsce pobytu. Każdy hodowca gębaczy wielobarwnych powinien więc należycie doceniać znaczenie tego pokarmu, którego nie zastąpią żadne inne pokarmy podawane przez niego i by nie odłączał zbyt wcześnie małych od matki.

    Nawet wówczas, gdy po upływie kilku dni spora grupka młodych gębaczy nie mieści się w całości w jamie gębowej matki, można zauważyć, że niektóre osobniki spośród narybku nie rezygnują z przyjemności "odwiedzenia" otworu gębowego matki, a jak sądzę odwiedziny te są niczym innym jak tylko doraźnym dożywianiem się żarłocznych maluchów. Stwierdziłem, że przedwcześnie odłączone od matki młode gębacze rosną wolniej, są bardziej podatne na różne choroby, apatyczne, a gdy nawet osiągną dojrzałość trudniej się rozmnażają.

    Gdy zapewni się matce i narybkowi odpowiednie warunki, a w tym dostatek urozmaiconego żywego pokarmu oraz spokój, możemy być świadkami troskliwego opiekowania się przez matkę gromadą swoich dzieci, których niekiedy doliczyłem się około 50 sztuk. Małe w towarzystwie matki rosną szybko, są żywe, figlarne, zdrowe. Matka wodzi gromadką maluchów jak kwoka kurczęta; wskazując im w akwarium coraz to nowe żerowiska.

    Do hodowli gębaczy wielobarwnych zachęcać warto szczególnie młodych i początkujących hodowców, którzy przecież tak bardzo chcą mieć swój własny przychówek, a tym samym swoje osiągnięcia w hodowli. Wszystkich zainteresowanych pragnę zapewnić, że gębacze wielobarwne należą do ryb łagodnych, zgodnie współżyjących, z innymi gatunkami. Nie "kopią" w akwarium, nie wyrywają roślin. Mają zawsze wspaniały apetyt i przyjmują w zasadzie każdy pokarm. Rosną więc szybko, a gdy osiągną dojrzałość płciową rozmnażają się łatwo, wycierając się jak; już powiedziałem w płytkich, płaskich dołkach, wygrzebanych w drobnoziarnistym piasku dna. Hemihaplochromis multicolor nie korzysta z grot i kryjówek. Chętnie przebywa w zagęszczeniu drobnolistnych roślin, które koniecznie trzeba im zapewnić. Lubi bezpośrednie oświetlenie słoneczne, w którego blasku w pełni prezentuje piękno swoich barw.

    U starszych osobników dodatkową ozdobę stanowią mocno uwypuklone łuki brwiowe. Dolna część paszczy, tuż przy otworze gębowym, ozdobiona jest opalizującą niebieską obwódką, która wraz z ciemną ukośną pręgą, biegnącą przez oczy rybki, szmaragdowymi punktami którymi usiane jest ich oliwkowo zabarwione ciało i miedziano opalizującym punktem w okolicy skrzeli czyni z gębacza wielobarwnego przysłowiowy klejnot rybiego rodu.