Tańczące i śpiewające ryby w akwarium

Jan Rafiński


   Starsi akwaryści niewątpliwie pamiętają rybę, która nosi polską nazwę skrzelopiór (Corynopoma riisei, syn. Stevardia riisei). Niestety dziś wraz ze zmianą mody - a i akwarystyką rządzi moda - gatunek ten prawie znikł z akwariów. Niestety, bo skrzelopiór jest rybą niezmiernie interesująca. Jego polska nazwa związana jest ze szczególnym wykształceniem wieczka skrzelowego samca. Jest ono zaopatrzone w długi, cienki wyrostek zakończony buławkowatym zgrubieniem. Samce są też wyraźnie większe od samic a ich płetwy nieparzyste posiadają wydłużone promienie. Od dawna podejrzewano, że wyrostek wieczka skrzelowego tych ryb jest jakoś związany z rozrodem, myślano nawet że służy on przenoszeniu plemników. Dopiero eksperymentalne badania tureckiego ichtiologa Kutaygila opublikowane w 1958 roku jednoznacznie wykazały, że struktura ta nie bierze udziału w zaplemnieniu, a samce, którym operacyjnie usunięto wyrostek wieczka skrzelowego też mogą zaplemnić samice. Wyniki obserwacji Kutaygila zostały potwierdzone przez amerykańskiego badacza Nelsona, który dokładnie opisał zachowania godowe skrzelopióra i kilku spokrewnionych gatunków. Okazało się, że samce w czasie zalotów demonstrują przed samicą wyrostki wieczka skrzelowego wykonując nimi różne rytualne ruchy, przy czym buławkowaty koniec wyrostka zabarwia się na czarno. Samica często próbuje pyszczkiem chwycić koniec wyrostka traktując go być może jako poruszającą się zdobycz. A więc samiec w bardzo specjalny i niezwykły sposób przywabia samicę w swoje pobliże. Zaplemnienie jest u tego.gatunku wewnętrzne i zachodzi przez zetknięcie się brodawek płetwowych w czasie skoku nad powierzchnię wody. Samice znoszą potem bez udziału samców zapłodnione jaja, przylepiając je pojedynczo lub po kilka ha liściach roślin lub na ściankach akwarium. Jaja mogą być składane przez kilka miesięcy po zaplemnieniu.
   Skrzelopiór należy do rodziny Characidae a w niej do podrodziny Glandulocaudinae, którą utworzyli Eigenmann i Myers w 1929 r. Do podrodziny tej zalicza się rodzaje Corynopoma, Pseudocorynopoma, Diapoma, Mimagoniates, Glandulocauda, Hysferonofus, Gephyrocharax, Pferobrycon, Argopleura, Tyrfocharax, Landonia, Phenacobrycon, Acrobrycon, Xenurobrycon, Planaltina i lotabrycon, razem około 40 gatunków. Wszystkie te ryby charakteryzują się tym, że samce posiadają zgrupowanie tkanki gruczołowej po obu stronach nasady ogona, przy którym występują w różny sposób przekształcone łuski tworząc kieszonki, rynienki lub inne struktury. Gruczoł ten najprawdopodobniej wytwarza substancje, które przywabiają samice albo czynią je skłonnymi do kojarzenia się a zmienione łuski i częściowo promienie płetwy ogonowej wraz ze specjalnym umięśnieniem stanowią mechanizm "rozpylający" te substancje w kierunku samicy. Niewiele z tych ryb hodowano w akwariach ale wydaje się, że u większości występuje zapłodnienie wewnętrzne. Wyjątkiem pod tym względem jest Pseudocorynopoma doriae (zresztą niegdyś popularna ryba akwariowa). Literatura akwarystyczna podaje, że u gatunku tego występuje zapłodnienie wewnętrzne ale istnieją niepodważalne obserwacje (np. wspomnianego już Nelsona), że ryby te składają jaja w momencie wydzielania spermy przez samca a więc jak w normalnym tarle. Być może różne populacje tego gatunku różnie się zachowują.
   U wszystkich Glandulocaudinae samce są większe od samic, mają często dłuższe płetwy nieparzyste i są barwniejsze. Taki dymorfizm płciowy nie jest poza tą grupą częsty w rodzinie Characidae. Jest on niewątpliwie związany ze sposobem rozrodu omawianych tu ryb. Nelson dokładnie przebadał zachowania godowe pięciu gatunków Corynopoma riisei, Pseudocorynopoma doriae, Glandulocauda inequalis, Mimagoniates microlepis i M.tenuis (dla tych ostatnich używając nazwy Coelurichihys patrz dalej o nazewnictwie i systematyce). Każdy gatunek ma swój repertuar zachowań. Samce pływają nad lub pod samicą dokładnie naśladując jej ruchy, pływają w dół i górę po linii zygzakowatej wzdłuż samicy, pływają dokoła samicy po torze owalnym, wachlują ogonem w kierunku samicy a samce Corynopoma prezentują samicy wyrostki wieczka skrzelowego wykonując nimi drgające ruchy. U Corynopoma riisei i badanych przez Nelsona gatunków z rodzaju Mimagoniafes zaplemnienie następuje w czasie skoku nad powierzchnię wody, u Glandulocauda inequalis i Mimagoniates barberi dzieje się to chyba pod powierzchnią wody. Samce z rodzaju Pferobrycon mają podobne wyrostki jak skrzelopióry ale wyrostki te powstają z przekształconych łusek.
   Interesująca jest historia odkrycia ryb z rodzaju Pferobrycon. Pierwszy gatunek z tego rodzaju, P, landoni, został opisany w 1913 r. na podstawie jednego samca i dwóch samic złowionych w Kolumbii. Do roku 1967 nikt powtórnie tych ryb nie znalazł gdy wreszcie złowiono w Kostaryce ryby, których samce też posiadały łuski przekształcone w długie, na końcu ciemno zabarwione wyrostki. Gatunek ten opisano jako Pferobrycon myrnae; dziś ryba ta jest już hodowana w akwariach nawet w Europie, nikt jednak dokładnie nie zbadał jej zachowań godowych, wiadomo tylko, że samce w czasie zalotów prezentują samicy wyrostki łusek.
   Samce Glandulocauda inequalis wydają w czasie toków głosy. Autor stwierdził wydawanie głosów także przez Mima-goniafes barberi. Samce.obu tych gatunków podpływają raz po raz pod powierzchnię wody, pobierają pęcherzyk powietrza, wracają do samicy i towarzysząc jej wydają krótki 1-2 sec. głos, który u Mimagoniafes barberi brzmi jak bzyknięcie i jest wyraźnie słyszalny. Przy wydawaniu głosu banieczka powietrza wypływa z pyska iub spod wieczka. Z badań Nelsona nad Glandulocauda inequafis wynika niezbicie, że wydawanie głosu nie ma żadnego związku z oddychaniem i wbrew danym, które znajdują się w literaturze akwarystycznej u gatunku tego nie ma żadnego dodatkowego narządu oddechowego. U Mimagoniafes barberi samce wydają głosy także w czasie walk między sobą.
   Samce prawie stale staczają walki z sobą a odłożone samice bez kłopotu składają ikrę, są więc to ryby bardzo łatwe w hodowli a przy tym bardzo interesujące. Poza gatunkami badanymi przez Nelsona (praca jego ukazała się 1964) brak jest danych o zachowaniu innych gatunków, choć niektóre były kiedyś trzymane w akwariach, np. gatunki z rodzaju Gephyrocharax.
   Glandulocaudinae rozmieszczone są bardzo szeroko, od Ameryki Środkowej po Argentynę i żyją w bardzo różnych środowiskach, stąd ich zróżnicowane wymogi w hodowli akwaryjnej, Skrzelopiór na przykład jest rybą bardzo niewybredną i na wyspie Trynidad spotkać go można często w małych zbiornikach o mętnej wodzie, natomiast gatunki z rodzaju Mimagoniates żyją w czystych potokach o kwaśnej miękkiej wodzie w południowej Brazylii i Paragwaju. Gatunki z południowej części zasięgu na przykład Pseudocorynopoma doriae znoszą dość niskie temperatury i latem mogą być nawet trzymane i rozmnażane w ogrodowych zbiornikach.
   Jak dla wielu innych ryb należących do Characidae tak i dla Glandulocaudinae brak jest jeszcze dobrej, ustalonej systematyki, choć ryby te stały się ostatnio przedmiotem nowoczesnych badań systematycznych. Prowadzą one niejednokrotnie do zmiany nazw. Naukowcy Myeri i Bóhlke część rodzajów należących do Glandulocaudinae umieścili w odrębnej podrodzinie Xenurobryconini. Najnowsze badania Weitzmana i Finka opublikowane w 1985 r. umieszczają w podrodzinieXenurobryconini rodzaje Xenurobrycon, Tytfocharax, Argopleura, lofabrycon i nowy rodzaj Scopaeocharax. Różnią się one od Glandulocaudinae wieloma cechami anatomicznymi, między innymi inaczej wykształconym gruczołem ogonowym i występowaniem ostrych, stożkowatych zębów, które u niektórych gatunków wystają z pyska. Niektóre gatunki z rodzaju Xenurobrycon posiadają znacznie wydłużone płetwy piersiowe. Wszystkie gatunki z tej grupy to małe ryby, zawsze poniżej dwóch centymetrów. Akwaryści hodowali dotychczas tylko jeden gatunek, który przez Ladigesa w 1950 r. został opisany jako Microbrycon cochui, obecnie obowiązuje dla niego nazwa rodzajowa Tytfocharax. Ryba ta była rozmnożona po raz pierwszy przez Rollofa w latach 50--tych w Manheirn. Czy jest jednak dziś w hodowli? Nikt nigdy dokładnie nie opisał zachowań godowych tej ryby ani innych przedstawicieli Xenurobryconini.
   Nazewnictwo pozostałych Glandulocauidinae jest bardzo skomplikowane i brak tu miejsca, żeby sprawę tę wyczerpująco omówić. W każdym razie zgodnie z obecnym stanem badań nie ma podstaw, żeby używać nazwy Coeluricnthys i trzeba ją uznać za synonim Mimago-niaies. Rodzaj ten obejmuje gatunki M. microlepis, M. lateralis (= M. fenuis), M. barberi i M. inequalis. Ten ostatni to dawna Glandulocauda inequalis, Weitzman i Fink we wspomnianej już pracy wykazują, że gatunek ten jest bardzo bliski rodzajowi Mimagoniates i najrozsądniej jest go tam zaliczyć. Ci sami autorzy usuwają też z rodzaju Glandulocauda gatunek G. ierofali i przenoszą go do rodzaju Diapoma, tym samym w rodzaju Glandulocauda zostają gatunki G. melanogenys i G. melanopleura. Wszystkie te decyzje oparte są na badaniach anatomicznych, dla większości Glandulocaudinae brak jednak danych o zachowaniach godowych, które mogą dostarczyć nowych informacji o pokrewieństwach w tej grupie ryb. I w tej dziedzinie jest duże pole do działania dla akwarystów.

Recenzował: dr H. Jakubowski